Dzień


Ten dzień był w moim życiu tak niezwykły, że postanowiłem je opisać. Wydarzenia tego dna spowodowały, że dwa następne letnie dni spędziłem tylko z moją dziewczyną nie wychodząc z domu. Moja dziewczyna, blondynka o dużych pełnych połysku oczach, była wspaniałą pełną temperamentu kobietą. Rozpoczęliśmy rozmowę o wspomnieniach z dzieciństwa. Może dlatego zdobyła się na odwagę opowiadając o tym jak w swoich myślach powraca do zabaw z tego okresu i że ma ochotę na zabawę w lekarza. Nie wiem dlaczego, ale w tym momencie odczułem jakby znalazła ten klucz do mnie, klucz który otwiera świat moich tajemnych myśli i wspomnień - zadrżałem. Też opowiedziałem o tym jak w dzieciństwie bawiłem się z w lekarza, o tym jak później podniecały mnie pielęgniarki wykonujące na mnie zabiegi, a najbardziej co wstydzę się przyznać, podnieciła mnie chwila gdy pielęgniarka robiła mi lewatywę. Latami ukrywałem moje myśli nikomu się do nich nie przyznając.
Patrzyła na mnie z figlarnym uśmiechem i porosiła bym kupił dobre wino i przyszedł za półtorej godziny. Gdy wróciłem przywitała mnie w białym fartuchu pod którym było widać tylko Jej nagie ciało. Była bardzo oficjalna i zimna.
- Proszę wejść do poczekalni i się rozebrać, zaraz pani doktor pana przyjmie - powiedziała - majteczki proszę zdjąć także - dodała po chwili. Byłem sam w pokoju, ciekawy co będzie dalej. Po chwili weszła i poprosiła mnie do „gabinetu”. W gabinecie tapczan był przykryty białym prześcieradłem, a na stoliku przykrytym białym obrusem leżał termometr i gumowa gruszka a obok leżał irygator  do lewatywy. Pani „doktor” stanowczym głosem kazała mi się położyć i zaczęła mnie badać ze szczegółami pytając co robiła mi ta młoda pielęgniarka gdy byłem w szpitalu, nie mogłem opuścić żadnych szczegółów. Potem otworzyła pudełeczko z wazeliną i kazała mi położyć się na brzuchu, a gdy wsunęła termometr poczułem dziwne podniecenie. Oczywiście termometr wykazał dużą temperaturę i Pani doktor stwierdziła konieczność odpowiedniego leczenia, po czym kazała mi się w celu przeprowadzenia kuracji odwrócić na plecy.  Zrezygnowała z gumowej gruszki, a do zabiegu użyła gumowego irygatora, który napełniła ciepłą wodą z naparem ziół, o których  leczącym działaniu Pani doktor była przekonana.  Cały drżałem, wstyd przeplatał się z podnieceniem jakiego jeszcze nie przeżywałem.  Zresztą nie miałem wyboru, pani doktor działała zdecydowanie - uniosła mi kolana do góry i poddałem się całkowicie czując rozkoszny chłód plastykowej końcówki. Po chwili uniosła zbiorniczek, usłyszałem cichy szum wody i ogarnęło mnie bez reszty uczucie ciepła i nieznanej rozkoszy, przepełniając każdą cząstkę mnie i wywołując po chwili odruch rozkoszy przekraczający intensywnością i czasem trwania wszelkie poprzednie wyobrażenia. Nawet pani doktor była zaskoczona niezwykłym efektem terapii. Gdy wróciłem zmęczony „zabiegiem” na stole stało nasze ulubione wino i dwa kryształowe kieliszki. Wino miało dzisiejszego dnia smak niezwykły.
Wtedy powiedziała, że poszukuje lekarza który zaleci Jej odpowiednie zabiegi, gdyż z Jej zdrowiem ostatnio nie jest najlepiej. Oczywiście  miałem odpowiednie kwalifikacje. Długie badanie wykazało, że stan Jej zdrowia jest rzeczywiście bardzo niepokojący, a kuracja wymaga lewatyw z naparu rumianku. Przeprowadzona tego dnia kuracja dała u mojej „pacjentki” tak pozytywne wyniki, że powtarzaliśmy ją jeszcze przez najbliższe dni.

Podczas zabiegów na ogól siadałem na tapczanie. „Pacjentka” musiała uklęknąć na podłodze opierając się o moje uda, eksponując mocno pupę co było konieczne do wykonania zabiegu. Początkowo pacjentka była niezdyscyplinowana i zaciskała mocno pośladki, także musiałem wcisnąć do pupci odrobinę olejku parafinowego. Potem, zgodnie z zaleceniem „lekarza”, już bez problemu wciskałem kolejne gruszki z aromatycznym naparem z ziół. Pacjentka przy kolejnej gruszce zacisnęła zęby na moim udzie, a potem jakby szukała kolejnych miejsc do zemsty. Być może sądziła że to wstrzyma kurację, jednak po krótkiej przerwie wywołanej chwilową niedyspozycją lekarza, kuracja przebiegła do końca.
Następną kurację przeprowadziliśmy następnego dnia rano, gdy pacjentka była w jeszcze na łóżku. Leżała w półśnie odkryta, a wyeksponowana pupcia skłoniła mnie do przeprowadzenia kuracji innym sposobem. Napełniłem gumowy irygator i aby ułatwić zadanie, zakończenie wężyka pokryłem warstwą pachnącego kremu, a Jej pupcię zacząłem przygotowywać do za-biegu masując kremem. Gdy pacjentka się budziła pytając co robię, po chwili zrozumiała to sama bez słów gdy uniosłam zbiorniczek. Nie mogąc w tym stanie uciec pacjentka biernie zgodziła się na kuracją, ponownie przymykając oczy a rozchylając usta z których wyrywały się tylko ciche jęki. Gdy zapytałem czy zabieg jest bolesny, odpowiedziała niestosownie „niemądry jesteś”. Wziąłem to na Jej młody wiek, jednak aby Ją ukarać za niewłaściwe zachowanie posta-nowiłem podnieść dawkę napełniając ponownie zbiorniczek. Musiałem także podłożyć ręcznik gdyż chwilami delikatna strużka wody spływała po jej udzie. Zwiększenie dawki spowodowało widoczny uboczny efekt w postaci wyraźnego powiększenia brzuszka i chwilowego przebiera-nia nogami oraz coraz wyraźniejszych wzdychań. Mimo protestów zakończyłem kurację.
Gdy wróciła zmęczona przeprowadzonym zabiegiem czekałem z gorącą kawą. Powiedziała, że jestem potwór nie lekarz, ale czuje się świetnie, jednak gdy przyjdzie moja lekarka to jej przekaże doświadczenia Jej jak ma mnie leczyć. Po śniadaniu kochałem się z moją pacjentką się inaczej niż zwykle, wykorzystując nowe odkryte możliwości. Moim najmilszym zaskoczeniem było to, że chyba polubiła to co ja polubiłem zdobywać. Wyszliśmy na najkrótszy w na-szej historii spacer. Właściwie to poszliśmy po pieczywo na następny dzień.
              
Całe gorące letnie południe „migdaliliśmy  się” i dziewczyna zapytała czy mi się podoba nowa lekarka i jak czuję się po zaaplikowanej kuracji. Odpowiedziałem że świetnie, stwierdziłem też że nie należy jej przerywać, ale to zależy od Pani doktor. Dzisiaj Pani doktor była jeszcze bardziej władcza niż poprzednio. Badanie było uproszczone i kuracja określona. Zgodnie z Jej opinią dawka „leku” ma być podniesiona, ale chyba jestem mężczyzną i nie będę płakać podczas zabiegu -  powiedziała pani doktor z prowokującym uśmiechem kładąc na podłodze przy tapczanie duży ręcznik a na nim pudełko z kremem. Potem wlała do irygatora litr cieplej wody i kazała mi uklęknąć na ręczniku. Zawiązała mi oczy i po chwili znowu poczułem pozna-ną niedawno rozkosz. Dzisiaj Pani doktor  podwoiła dawkę wykorzystując drugi litr naparu. Zioła miału ładny zapach i były bardzo ciepłe. Tym razem uczucie ciepłej wody wypełniało mnie długo, bez przerwy i bez litości, myślałem że nie wytrzymam, a czułem jednocześnie nie-samowitą rozkosz. Pani doktor, która jedną ręką wykonywała zabieg, a drugą zachowała się nieprzyzwoicie. Targnęła mną  eksplozja. Do zakończenia zabiegu pozostały jeszcze sekundy, chwilami obniżała i podnosiła irygator. Gdy wróciłem zmęczony „zabiegiem” czekało znowu białe zimne wino w kryształowych kieliszkach. Poczułem się jak młody Bóg.  
Zapytałem skąd posiada tak doskonałą umiejętność wykonywania zabiegów pielęgniarskich. Opowiedziała, że gdy miała 10 lat była chora i przez tydzień najpierw lekarz a potem mama robili jej lewatywy. Wtedy uciekała i krzyczała okropnie.

Autor opowiadania:  j23pl@poczta.onet.pl